Tysiąc słów o tym, jak robienie zdjęć wpływa na wrażenia

Zdjęcie nie jest jasne, jak fotografia bez przerwy wpływa na przyjemność i wspomnienia z tych chwil Kodaka.

To zdjęcie z klatki schodowej w hotelu w Cancun pomaga mi zapamiętać rzadkie i wspaniałe rodzinne wakacje, które obejmowały niesamowite nurkowanie z rurką, którego nigdy nie zapomnę (promienie żądła i barakudy z bliska!), Mimo że nie mam zdjęć tego doświadczenia.

Robyn LeBoeuf, profesor marketingu na Washington University w St. Louis, powiedziała o swojej koleżance, Gii Nardini z University of Denver: „Poszła do rezerwatu przyrody, ale była tak skupiona na robieniu zdjęć, że wróciła do domu myśląc, „Och, tęskniłem za tym.”

Obaj zastanowili się nad tym i połączyli siły z innym badaczem przy niektórych eksperymentach, których wyniki zostały opublikowane w tym miesiącu w Internecie przez czasopismo Psychology & Marketing.

W jednym eksperymencie 152 studentów oglądało 10-minutowe wideo z „żywym ujęciem jadowitych węży i ​​meduz”. Jedna grupa właśnie oglądała, podczas gdy inne korzystały z przycisku ekranowego, aby symulować robienie zdjęć podczas oglądania, tak jak na wakacjach. Ci, którzy właśnie oglądali, ocenili to doświadczenie na 72,6 w 100-punktowej skali przyjemności. Ci, którzy robili zdjęcia, dawali średnio 63,8.

„Koncentrujemy się na robieniu zdjęć, brakuje nam samego doświadczenia” - mówi LeBoeuf.

Jak zobaczysz poniżej, może to być prawda lub nie. Ale mogę się odnieść.

Po ekscytującej wycieczce na szczyt góry, dwóch z nas chciało uchwycić ten moment. Jedna z nich miała dziwną, prehistoryczną, nieporęczną rzecz zwaną kamerą DSLR.

Zapach róż

Dawno temu spędziłem rok na uniwersytecie w Uppsali w Szwecji. Wśród wielu wspaniałych wspomnień było jazda na rowerze po starym moście przez zamarzniętą rzekę Fyris w mroźne zimowe poranki.

Nie mam zdjęć tego mostu. Był rok 1990. Film był cenny.

Ale mam żywe wspomnienia o tym, jak przyjaciele zatrzymywali się na moście, żeby po prostu się rozejrzeć, podziwiać olśniewający blask lodu lub migot świeżego śniegu ze słabego słońca. Jeden z przyjaciół nazwał mnie facetem, który przestaje pachnieć różami. Obecnie jestem w stanie zepsuć te chwile Kodaka, chcę raczej je uchwycić, niż je przeżyć. Rezultat: wiele gównianych zdjęć metaforycznych róż.

Ale co podobało mi się bardziej? Nie jestem pewny. Nauka też nie.

Zwiększenie zaangażowania

W innym badaniu z udziałem wielu eksperymentów z udziałem 2000 osób, przeprowadzonym w 2016 r., Uczestnicy mieli rzeczywiste doświadczenia, takie jak wycieczka autobusem lub zawsze ekscytująca wycieczka na posiłek w sądzie żywności. Niektórym kazano robić zdjęcia, innym nie. Następnie badano ich przyjemność i zaangażowanie w to doświadczenie.

„W prawie każdym przypadku ludzie, którzy robili zdjęcia, zgłaszali wyższy poziom przyjemności” i zwykle twierdzili, że byli bardziej zaangażowani, jak podają badacze w Journal of Personality and Social Psychology. Zaangażowanie wciągnęło ludzi w te doświadczenia, podsumowali badacze, Kristin Diehl z University of Southern California i Gal Zauberman z Yale.

Jednak jeden z eksperymentów przyniósł odwrotne wyniki.

Uczestnicy wirtualnego safari obserwowali lwy atakujące bawołu wodnego. Nie podobało im się to. A ci, którzy sfotografowali scenę, zgłaszali niższy poziom przyjemności niż osoby niebędące fotografami.

W wynikach pojawił się kolejny subtelny zwrot akcji. W jednym eksperymencie Diehl i Zauberman stwierdzili, że robienie „mentalnych zdjęć” doświadczenia - koncentrującego się na określonych aspektach - prowadzi do wyższego poziomu przyjemności. Być może, jak spekulują naukowcy, aktywne decyzje dotyczące tego, co uchwycić, mogą mieć wpływ na to, czy warto robić zdjęcia.

(Nawiasem mówiąc, ilustruje to, w jaki sposób eksperymenty o dobrym znaczeniu mogą przynieść niezwykle rozbieżne wnioski, szczególnie w dziedzinie psychologii).

Przeglądając moje archiwa Google Photo, natknąłem się na to. Gdybym nie uchwycił chwili, w której moja żona i syn wzięli oddech pod nawis na szlaku poza Sedoną w Arizonie, całkowicie zapomniałbym o tej części doświadczenia.

Fotografie i wspomnienia

Oddzielnie od kwestii przyjemności, istnieje również pewna wiedza na temat wpływu fotografii na wspomnienia. Ale znowu, to wszystko na boisku.

W badaniu przeprowadzonym w 2013 r. W czasopiśmie Psychological Science badacze poprowadzili studentów na wycieczkę do muzeum, w której zwracali uwagę na określone obiekty, obserwując je lub robiąc zdjęcia. Następnego dnia przetestowali wspomnienia uczestników dotyczące tych obiektów.

Ci, którzy sfotografowali obiekty, mieli słabsze wspomnienia o nich. Lider badań Linda Henkel z Fairfield University doszła do wniosku, że nasze poleganie na kamerze ma negatywny wpływ na pamięć.

„Gdy ludzie polegają na technologii, którą zapamiętują - licząc na to, że kamera zarejestruje to wydarzenie, a tym samym nie muszą w pełni zajmować się nim - może to mieć negatywny wpływ na to, jak dobrze pamiętają swoje doświadczenia” - wyjaśnił Henkel. „Ludzie tak często bezmyślnie wyciągają aparaty fotograficzne, aby uchwycić chwilę, do tego stopnia, że ​​tęsknią za tym, co dzieje się przed nimi”.

Cztery lata później Diehl i Zauberman wraz z innymi kolegami odkryli coś zupełnie innego.

Zastanawiali się, jak dobrze ludzie zapamiętają rzeczy, które sfotografowali, nawet jeśli nigdy nie spojrzą na zdjęcia. Zabrali więc 294 osoby na wycieczkę do muzeum etruskich artefaktów (cokolwiek to jest; nie ma znaczenia). Niektórym polecono robić zdjęcia. Wszyscy słuchali audioprzewodnika. Po trasie wszyscy zostali przetestowani na podstawie tego, co widzieli i słyszeli.

„Ci, którzy robili zdjęcia, rozpoznawali więcej obiektów w porównaniu z tymi, którzy nie mieli aparatu”, naukowcy opisali w Psychological Science. Fotografowie mieli nawet lepsze wspomnienia o tym, co widzieli, ale nie sfotografowali. Co więcej, osobny eksperyment instruujący uczestników do robienia „zdjęć mentalnych” doprowadził do tego samego wniosku.

Naukowcy spekulują, że chęć robienia zdjęć mogła być za bystrzejszymi oczami.

Aha, i był ciekawy zwrot: ludzie dzierżący kamery mniej pamiętali to, co słyszeli podczas trasy. Kolejna wirtualna wycieczka przyniosła to samo odkrycie.

Na pustyni mamy ocotillos zamiast róż. Nie jest to okropne zdjęcie, ale szczerze mówiąc, może warte 20 słów.

Warto tysiąca słów?

Co powinniśmy czerpać z tego wszystkiego? Oczywiście robienie zdjęć wpływa na nasze doświadczenia. Jak to jest pytanie, na które nie można w pełni odpowiedzieć tysiącem słów (śmiało, policz je i nie uwzględniaj nagłówka, podtytułu ani podpisów).

Ale dwóch badaczy wymienionych powyżej ma kilka przydatnych porad, szczególnie dla tych z nas, których zdjęcia cyfrowe są źle zorganizowane, w porównaniu do starannie albumowanych Polaroidów w szafie mojej mamy.

„Badania sugerują, że sama objętość i brak organizacji cyfrowych zdjęć dla osobistych wspomnień zniechęca wiele osób do uzyskiwania do nich dostępu i wspominania ich” - wyjaśnia Henkel. „Aby pamiętać, musimy uzyskiwać dostęp do zdjęć i wchodzić w interakcje, a nie tylko je gromadzić.”

LeBoeuf, badacz z Washington University, sugeruje moderowaną strategię życia zamiast fotografowania: „Wytnij chwile, by zrobić jedno lub drugie” - mówi.