Zmiana morza w nauce

Sarah Myhre jest kobietą, naukowcem i zwolenniczką klimatu. Czy te atuty to kryzys klimatyczny?

Zdjęcie: Grist / Sarah Myhre

Autorka Eve Andrews

W 2015 r. Naukowiec z University of California, Davis, Sarah Moffit, pojawiła się w trwającym cztery i pół minuty wideo szczegółowo opisującym jej prace badające starożytne ekosystemy oceaniczne.

Wyglądając młodo i poważnie, z długą popielatą blond grzywą opadającą wokół szalika, która nie byłaby nie na miejscu u bohaterki Nancy Meyers, wyjaśniła metody, których użyła, aby dokonać nowego i znaczącego odkrycia. Najpierw pokroiła rdzenie osadów z dna oceanu „jak ciasto”. Następnie użyła mikroskopu do zbadania zdjęć mikroorganizmów w wysokiej rozdzielczości porozrzucanych po tych próbkach.

Analiza Moffita wykazała, że ​​gdy ekosystem oceaniczny doznał szoku ekologicznego - takiego jak stosunkowo nagłe zmiany poziomu tlenu lub temperatury - odzyskanie go zajęło 10 razy więcej niż wcześniej sądzono, tysiącleci w przeciwieństwie do stuleci. Innymi słowy: wpływ zmian klimatu na życie morskie może być znacznie bardziej drastyczny, niż nam się wydawało.

Zdjęcie dzięki uprzejmości UC Davis

„To miejsce osobistego złamania serca, aby wiedzieć, że w przyszłości, jeśli pójdziemy ścieżką niekontrolowanego ocieplenia klimatu, te miejsca, które są tak piękne, te organizmy, które są tak fascynujące, dziwne i obce - że te organizmy i te ekosystemy nie będzie tam dla moich wnuków - podsumowała, wyraźnie załamana.

Trzy lata później, w kawiarni położonej w wilgotnej uliczce tuż przy kampusie University of Washington, powiedziała mi, że wideo było jednym z jej pierwszych wypadów w debacie toczącej się obecnie w kręgach klimatologów. Przypomina sobie wtedy, jak usłyszała odgłos dezaprobaty ze strony niektórych jej kolegów z UC Davis: „Nie tak powinien mówić naukowiec”. Argumentowali, że naukowcy nie powinni angażować w swoją pracę emocji, rodziny ani ludzkości. To nieprofesjonalne! To nie ma znaczenia! I oczywiście jest kobiecy.

Dzisiaj Sarah Moffitt to Sarah Myhre, która odzyskała swoje panieńskie nazwisko po tym, jak porzuciła małżeństwo, kosmyk włosów i znaczną część nieśmiałości swojego młodszego ja. Obecnie ma 35 lat i jest znana ze swojej pracy naukowej w School of Oceanography na University of Washington. Dla swoich sojuszników samotna matka jest gorącą zwolenniczką działań na rzecz klimatu i sprawiedliwości społecznej, której głos wykracza daleko poza twarde granice środowiska akademickiego. Dla swoich krytyków jest „alarmistką klimatu”.

Ale debata na temat roli, jaką naukowcy powinni odgrywać w dyskursie publicznym, wykracza daleko poza Myhre. Uderza w sedno tego, co znaczy być naukowcem w czasach Trumpa. Gdy świat patrzy, jak rząd Stanów Zjednoczonych wycofuje się z Porozumienia paryskiego i rozszerza linie życia na przemysł węglowy, wielu przedstawicieli środowiska akademickiego pyta: czy klimatolodzy publicznie opowiadają się za działaniami na rzecz klimatu?

Podczas gdy tradycjonaliści ostrzegają głośno przed szkodą dla własnej wiarygodności, wypowiadając się na temat tego, co w istocie jest zjawiskami naukowymi, nowy gatunek naukowców uważa, że ​​ma społeczny i moralny obowiązek ocalenia planety. Ci, którzy są na dobrej drodze, uważają, że naruszeniem umowy społecznej nie byłoby przełożenie ciężkości kryzysu klimatycznego na warunki, z którymi społeczeństwo może się odnosić i być nim poruszonym. Są potomkami naukowców takich jak James Hansen, który 30 lat temu w tym tygodniu ogłosił Kongresowi alarm o zmianie klimatu i ostatecznie zrezygnował ze stanowiska studiującego ocieplenie w NASA, aby zostać aktywistą. A cechy, które zwykle przeszkadzałyby Myhre i jej rówieśnikom na twardej arenie naukowej, wciąż zdominowanej przez męskich uczonych w ich wieżach z kości słoniowej, mogą okazać się ich najmocniejszymi atutami w epoce bardzo upolitycznionej.

„Myślę, że możesz być jednocześnie rygorystyczny i obiektywny, a jednocześnie być człowiekiem” - mówi Myhre. „I doszedłem do miejsca, w którym nie chcę już odrywać mojej ludzkości od nauki, w której uczestniczyłem i jestem zarządcą”.

Jedna z pierwszych znaczących okazji wkroczenia naukowca na publiczne forum promujące działania w dziedzinie klimatu, a raczej wepchnięcia go do niego, odbyła się na sali Senatu w 2003 roku. Tam klimatolog i geofizyk Michael Mann rozmawiał o swoim słynnym obecnie wykres kija hokejowego, który pokazuje, że ostatnie zmiany średniej temperatury Ziemi nie miały precedensu w poprzednim tysiącleciu.

„Kiedy po raz pierwszy opublikowaliśmy naszą pracę na lodzie pod koniec lat 90., wierzyłem, że rolą naukowca jest, po prostu, zajmowanie się nauką”, napisał Mann w swoim pamiętniku z 2015 r., The Hockey Stick and the Climate Wars .

Mann na kongresie w 2006 roku. Zdjęcie dzięki uprzejmości C-Span

Uważał, że naukowcy powinni pozostać „beznamiętni” w dyskusji nad analizą klimatu, wycierając empatię i emocje z komunikacji. Ale po pojawieniu się w Senacie był przedmiotem ataku hakerskiego przez interesy naftowe, gdzie jego korespondencja z innymi naukowcami zajmującymi się klimatem została celowo wprowadzona w błąd. Kiedy zdał sobie sprawę z tego, że chodzi o stawkę, mówi, że jego uczucia ewoluowały. „Wszystko, czego doświadczyłem od tego czasu, stopniowo przekonało mnie, że mój poprzedni punkt widzenia był błędny”, napisał w artykule opublikowanym w New York Times w 2014 roku.

Dzisiaj, pośród fałszywych wiadomości i dezinformacji - a zaprzeczający klimatowi, chcąc pogodzić niepewność ze zwątpieniem - początkowe podejście Manna do faktów nie tylko nie zawiodłoby serc i umysłów, ale zostałoby zagłuszone bombastami. Ale według Michaela Nelsona, przewodniczącego ds. Zrównoważonych zasobów na Uniwersytecie Stanowym w Oregonie, naukowcy są uwarunkowani, aby zachować ostrożność i zauważyć, że ich wnioski mogą zawsze wymagać więcej badań na poparcie ich.

„My, naukowcy, zaczynamy nasze zdania od„ To zależy ”- bo tak jest!” on mówi. „Świat nie jest jednorodny. Zależy to na przykład od tego, czy drzewo rośnie na górze, czy w dolinie - wszystko reaguje inaczej. To wierci nam w głowie. ”

W 2009 r. Nelson był autorem ostatecznego przeglądu argumentów, które naukowcy zajmujący się ochroną środowiska opowiadają się za działaniami na rzecz klimatu. Stwierdził w nim, być może zaskakująco, że jego koledzy powinni stać się bardziej aktywni w kwestiach politycznych.

Następnie rozwinął to zalecenie w artykule z 2010 r., Którego współautorem był w czasopiśmie Minding Nature: „Szerokie uczestnictwo naukowców w rzecznictwie najprawdopodobniej stworzy bałaganiarski, skomplikowany świat” - napisał wraz z kolegą. „Ta złożoność jest uzasadniona, jeśli celem jest poprawa społeczeństwa. Czas przestać dyskutować, czy naukowcy powinni być zwolennikami i przejść do trudnego biznesu, jakim jest mądrze. ”

Kolonia miękkiego koralu znana jako „wygięta pręt morski” stoi bielona na rafie koralowej w Islamoradzie na Florydzie. Zdjęcie: Smith Collection / Gado / Getty Images

Kilka lat temu, kiedy Myhre starała się o tytuł doktora. w paleoceanografii w UC Davis zdała sobie sprawę, że wpadła w kłopoty, gdy próbowała rozmawiać o nauce z opinią publiczną. Jak większość innych naukowców, szczerze mówiąc, nie była w tym zbyt dobra, ponieważ została wyszkolona w zakresie precyzji, danych i starannej interpretacji. Komunikacja publiczna wymagała jednak charyzmy, siły i jasnego tłumaczenia.

W trakcie swojej kariery globalny brak działań na rzecz spowolnienia zmian klimatu stał się coraz bardziej niepokojącym problemem, dlatego Myhre postanowiła wyostrzyć swoje umiejętności komunikacyjne. Zaczęła rzucać się na każdym kursie, konferencji i każdej innej okazji do ćwiczenia publicznego mówienia o nauce.

„Nasze obszary dyscypliny są tak wąskie i specyficzne, że kiedy rozmawiamy jako naukowcy, tylko niewielka grupa ludzi naprawdę rozumie ten język”, mówi Myhre. "To nie wystarczy. Nie możemy zrobić tej podstawowej nauki, a następnie po prostu komunikować się z naszym małym mikrokosmosem i oczekiwać, że wykonaliśmy naszą pracę. ”

Wielu naukowców twierdzi, że ich koledzy muszą uniknąć niepewności naukowej, aby przedstawić zmiany klimatu jako pilne zagrożenie i żądać działania. A jednak nawet ci krytycy zwykle zgadzają się, że należy zrobić więcej, aby walczyć ze zmianami klimatu. Jednocześnie wprowadzenie tych wyjaśnień do wyjaśnień może sprawić, że wiadomość będzie mniej strawna dla ogółu społeczeństwa. To marynata!

„W ogóle nie jestem zwolennikiem złej nauki” - mówi Myhre. „Nigdy nie opowiadam się za fałszowaniem informacji”.

W ciągu ostatniego półtora roku w Seattle odbyła się publiczna debata na temat pytania naukowca-rzecznika. Uczestnicy: Sarah Myhre i lokalna celebrytka, która przypadkiem jest jej kolegą z University of Washington.

Przez ostatnią dekadę Cliff Mass, profesor nauk o atmosferze na University of College of the Environment, był prawdopodobnie najbardziej ukochanym meteorologiem w Seattle. Prognozy masowe są tak zaufane, że często spotyka się odpowiedź na „jaka jest pogoda w ten weekend?” to „Cóż, Msza Klifowa powiedziała, że ​​będzie padać!” W 2008 roku założył Cliff Mass Weather Blog, aby podzielić się swoją miłością do pogody ze przeciętnym Seattleite. Jego inspiracją były nauki jego mentora Carla Sagana: „Naprawdę wywarł na mnie znaczenie, że naukowcy rozmawiają bezpośrednio z ludźmi, a nie za pośrednictwem mediów” - mówi.

W szary, kwietniowy dzień w placówce National Oceanic and Atmospheric Administration w Seattle, człowiek - który według moderatora wydarzenia „nie potrzebuje zbytniego wstępu” - podszedł do podium przed wypełnioną widownią. Lekka i łagodna msza Cliff Mass ma nieoczekiwaną charyzmę i opanowanie tłumu. Uśmiechnął się szeroko i poprzedził swoją rozmowę: „To będzie trochę kontrowersyjne”. Wyjaśnił następnie, że niewiele jest dowodów na to, że na serie niszczących pożarów, które dotknęły zachodnie USA w ubiegłym roku, wpłynęły zmiany klimatu. Wniosek ten jest zgodny z jego retoryką z ostatnich lat, która zwykle odrzuca powiązania między rosnącą listą klęsk żywiołowych a globalnym ociepleniem.

Zdjęcie dzięki uprzejmości University of Washington

Mass uważa, że ​​nieodpowiedzialne jest powiązanie zmian klimatu z ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi, nie uznając naukowej niepewności związanej z tym związkiem. W rezultacie nie chce tego robić. (Ekstremalne przypisywanie pogody jest dość nową nauką ze znaczną niepewnością, chociaż dokładność tych połączeń szybko się poprawia).

W lutym 2017 r. Sarah Myhre udała się do stolicy Waszyngtonu, Olympii, aby złożyć świadectwo w stanowym komitecie ds. Środowiska w Izbie Reprezentantów. Tam przedstawicielka Shelly Short, republikańska z północno-wschodniego Waszyngtonu, poprosiła ją, by skomentowała niechęć kolegi Mszy do powiązania niedawnych pożarów, susz i huraganów ze zmianami klimatu. Myhre odpowiedziała, że ​​ona i wielu jej współpracowników postrzegało ostatnie poglądy Mszy „jako pochodzące z miejsca zaprzeczenia lub sprzeczności”.

Ze strony Myhre twierdzi, że komunikowanie się o klimacie jedynie przez pryzmat pogody ignoruje szerszy widok. „Tu nie chodzi o ocieplenie lub opady; chodzi o cyrkulację oceanów, lód morski, rozmieszczenie lodu lodowcowego w lądowych pasmach górskich - mówi Myhre. „Kiedy mówimy o zmianach klimatu, mówimy o zmianie na zawsze biologicznej, geologicznej i ewolucyjnej trajektorii tej skończonej planety”.

Masa upiera się, że przedstawianie zmian klimatu z zapartym tchem upolitycznia je - i to szkodzi dwustronnym działaniom na rzecz zmian klimatu. „Zasadniczo to, co zrobiłem, to krytykowanie przesady i szumu” - mówi Mass, broniąc swojej pozycji. „Są też ludzie, którzy uważają, że jeśli wypowiadasz się przeciwko nadmiernemu entuzjazmowi i przesadzie, jesteś zaprzeczeniem”.

W październiku ubiegłego roku Myhre po raz kolejny wziął udział w mszy w artykule w The Stranger, popularnej, cotygodniowej gazecie w Seattle, krytykując to, co postrzega jako konsekwencje swoich poglądów: mianowicie, że tęskni za ludzkim żywiołem, a szczególnie za wrażliwymi społecznościami, które cierpią najwięcej z ekstremalnych zjawisk pogodowych - a co za tym idzie, ze zmian klimatu.

„Dlatego komunikacja w sprawie zmian klimatu nie dotyczy nauki, ponieważ dotyczy usług publicznych i bezpieczeństwa publicznego” - napisała. „Chodzi o życie ludzi i miejsca, które nazywamy domem. Chodzi o zmniejszenie ryzyka samookaleczenia rany na skalę planetarną. ”

To zaczęło się miesiącami między Myhre a Mszą. Po obu stronach w różnych publikacjach w Seattle pojawiły się oskarżenia o niekompetencję i mizoginię. Myhre skrytykowała nominację Scotta Pruitta w Seattle Timesie i wywołała komentarz Mszy (w części z komentarzami), że jest ona „idealistyczna” i „nie jest tak naprawdę naukowcem klimatu”.

Znowu Myhre napisała utwór dla Nieznajomego, w którym napisała, że ​​Msza utrwala kulturę instytucjonalną, która „poniża kobiety-naukowców”. Msza odpowiedziała skutecznie nazywając ją kłamcą.

Filozofią kierującą Myhre jest to, że jako kobieta nie może oderwać się od swego człowieczeństwa w oczach naukowego establishmentu, więc dlaczego miałaby to rozwieść ze sposobem, w jaki komunikuje się ze społeczeństwem? Uważa, że ​​zawsze będzie postrzegana jako zbyt wrażliwa, zbyt wściekła, zbyt seksowna lub zbyt duża dziwka. Są to po prostu soczewki, przez które społeczeństwo postrzega kobiety. Nigdy nie jest postrzegana tylko jako naukowiec - zawsze naukowiec.

Ten światopogląd pojawia się w wielu jej tekstach - które pojawiły się w The Stranger, Newsweek i na jej blogu Medium. Obejmuje szeroki zakres głęboko osobistych tematów: od bezprecedensowego złamania serca po rozwodzie do nieoczekiwanego wyzwolenia chirurgii plastycznej po niewypowiedzianą częstość napaści seksualnych w badaniach naukowych. Wszystko to jest niesmaczne w wyrażaniu rodzaju pieprzonego feminizmu, który stał się modny po wyborach Trumpa.

To podejście nie pasowało do innych naukowców. Weźmy Judith Curry, która do niedawna była klimatologiem w Georgia Institute of Technology. Curry bardzo publicznie opuściła swoje stanowisko w zeszłym roku pośród czegoś, co nazwała „alarmizmem klimatycznym”, który, jak powiedziała, przejął akademie. Po zeznaniu Curry złożyła w zeszłym roku Komitetowi ds. Nauki, Kosmosu i Technologii Domu USA - w którym zakwestionowała skuteczność przepisów ochrony środowiska i oszczędności paliw kopalnych - Myhre i inni nazwali ją „sprzeczną z klimatem”.

Curry potępił zachowanie młodych kobiet naukowców w długim blogu z grudnia zeszłego roku, który brzmi jak mieszanka Emily Post i antyfeministki Phyllis Schlafly. W nim oznaczyła Myhre i jej podobieństwo jako „radykalne feministyczne szminki”.

„Czy ta kategoria kobiet-naukowców jest szczególnie podatna na molestowanie seksualne?” ona pisze. "Prawdopodobnie nie. Jednak ze względu na ich gwałtowne i często irracjonalne zachowanie są bardzo narażone na to, że mężczyźni nie są traktowani poważnie przez środowisko naukowe i nie są postrzegani jako niepożądane na wydziałach lub na innych stanowiskach kierowniczych. ”

Według Myhre kobiety z czasów Curry'ego wierzą, że nauka nagradza kobiety za ich pokorę i uległość. „To kłamstwo”, oświadcza Myhre. „Nie jesteś wynagradzany za uległość, jesteś zniewolony”.

Jej słowa rozbrzmiały, gdy obserwowałem przesłuchanych w kwietniu pokojów przeważnie starszych białych mężczyzn, podczas gdy ona przedstawiła wyniki swoich badań nad natlenieniem oceanów na Północnym Pacyfiku.

Sceną było seminarium w porze lunchu na kampusie Uniwersytetu Waszyngtońskiego, w którym koledzy Myhre byli owinięci pół-zamkami w kolorze ziemi. Myhre, w eleganckim, czarnym garniturze ze spódniczką, zwiększyła jej już znaczny wzrost za pomocą obcasów.

Myhre opublikował 13 prac naukowych na temat natlenienia oceanów i kierował zespołem badaczy paleoceanograficznych, którzy stworzyli bezprecedensową bazę danych rdzeni osadów na Oceanie Spokojnym. Niemniej jednak, gdy publiczność wielokrotnie jej przerywała, niejednokrotnie przeprosiła za „niezbyt dobre wyjaśnianie tego”.

„Pomimo ogromnych rozmiarów, głęboki Północny Pacyfik nie wzbudził względnej uwagi ze strony paleoceanografów” - powiedziała, rozpoczynając swoją rozmowę. Następnie odbyła się naukowo rygorystyczna dyskusja na temat przesunięć tlenu w oceanie, która w zasadzie była dla mnie niemożliwa. Tak nie jest, myślałem, oglądając wykład Myhre i jednoczesne śledztwo, co jest szczególnie wciągającym sposobem przekazania kryzysu zmieniającego się oceanu komuś takiemu jak ja.

Oczywiście ta prezentacja nie była przeznaczona dla kogoś takiego jak ja - tylko dla jej rówieśników i kolegów. Tego rodzaju przesłuchanie jest zwyczajowe - nie, konieczne - dla dobrej, rygorystycznej nauki. Ale to nie miał być doktorat. obrona; w moim rozumieniu było to przyjazne seminarium.

W przerwie dozenth - o tym, dlaczego zdecydowała się na pomiary w poszczególnych jednostkach, dlaczego studiowała określony przedział czasu, czy była zaznajomiona z innymi badaniami - Myhre oparł się o podium, by odpowiedzieć na jeszcze jedno pytanie w równym, przemyślanym tonie - ale Myślałem, że złapałem ostry, chwilowy zgięcie jej zaciśniętej szczęki.

W dzisiejszych czasach Myhre stała się wybitną postacią zarówno w prawach kobiet, jak i w kręgach obrońców klimatu. Swobodnie używa Twittera i medium jako platformy dla swojego dobrze wyszkolonego głosu. Jest członkiem zarządu zarówno 500 kobiet-naukowców, bardzo młodej organizacji, która wspiera i promuje kobiety w nauce, jak i Seattle Center for Women and Democracy. I właśnie w zeszłym miesiącu, oprócz pracy naukowej na University of Washington, założyła The Rowan Institute, firmę konsultingową dla liderów ds. Klimatu.

Myhre na marcu kobiet w Seattle w 2017 roku. Zdjęcie dzięki uprzejmości Sarah Myhre

Wydaje się, że jej młode pokolenie jest dość atrakcyjne. W 2015 r. Priya Shukla, wkrótce doktorantka kandydat na UC Davis, była studentką w tym samym laboratorium, w którym Myhre przeprowadziła badania doktoranckie. Uważa karierę Myhre za swój własny model. Ona także jest aktywna w 500 kobietach-naukowcach. Ona także ma nadzieję, że wypowie się publicznie i politycznie, podobnie jak Myhre w sprawie działań na rzecz klimatu i równości w nauce. Ona także zauważyła, że ​​w przeważającej mierze biała i męska struktura władzy w środowisku naukowym powstrzymała pewne kluczowe perspektywy od rozmowy.

„My, środowisko naukowe, staraliśmy się postrzegać naukę jako apolityczną” - mówi Shukla. „Pod obecną administracją staje się jasne dla młodych naukowców i naukowców z wczesnej kariery, że nauka nigdy nie była apolityczna. Losy nauki oraz polityki krajowej, lokalnej i regionalnej są ze sobą powiązane ”.

Jest to jasne, ponieważ świeży zestaw nieświeżych twarzy w Białym Domu działa na rzecz zlikwidowania rekordowej liczby przepisów dotyczących ochrony środowiska, co zdecydowanie wspiera zanieczyszczające firmy i cenzuruje odniesienia do zmian klimatu w komunikacie rządowym. To nie są normalne czasy - i wydaje się, że „normalna” rola naukowca może już nie być odpowiednia.

To był temat wykładu TEDx, który Myhre wygłosił na początku maja w upalnej sali na Uniwersytecie Waszyngtońskim. Ogromny teatr był pełen, głównie młodych studentów. Myhre znów stanęła na piętach, jej imponujący wzrost zauważalny był nawet z tylnego rzędu. Zamiast analizować szczegóły techniczne swoich badań, mówiła o swoim doświadczeniu jako kobiety - człowieka - naukowca.

Naukowcy sami są galaktykami o tożsamościach rasowych, społecznych, ekonomicznych, płciowych, seksualnych i społeczno-ekonomicznych, powiedział Myhre publiczności. „I nigdy nie jesteśmy oddzieleni od tej ludzkości, zawsze jesteśmy z nią związani”, wyjaśnia. „I musimy publicznie mówić o tej podstawowej prawdzie. Ponieważ jeśli nie będziemy mieli odwagi bronić własnego człowieczeństwa, to jak będziemy mieli odwagę bronić ludzkości ludzi, którym nauka ma służyć? ”

Myhre zamknęła mowę wezwaniem do działania. Błagała, nie sprawdzajcie ludzkości przy drzwiach. Jest to echo zwolennika późnego klimatu naukowca Stephena Schneidera, który według swojego przyjaciela Michaela Manna powiedział kiedyś: „To, że jesteśmy naukowcami, nie oznacza, że ​​powinniśmy sprawdzić nasze obywatelstwo u drzwi publicznego spotkania”. (Schneider, przypadkowo, był wpływowym mentorem Cliff Mass).

Publiczność biła brawo, bo to właśnie takie uczucia mobilizują ludzi.

Ponieważ zmiana klimatu, szczególnie jak ją widzi Myhre, nie jest problemem naukowym, ale ludzkim. Jeśli zostanie rozwiązany, będzie to oczywiście przy pomocy i innowacyjności naukowców. Ale przede wszystkim ludzie rozwiążą je.