Chwila prawdy

Przeciętny człowiek żyje przez miliard sekund, ale tylko jedna sekunda decyduje o jego ostatecznej prawdzie. Chwila jest różnicą między czyimś życiem a śmiercią. Każdy ma takie chwile - niektórzy mają szczęście, że raz na jakiś czas je wyczerpują, a niektórzy mają mniej szczęścia.

Miliard sekund walki zaczyna się w jednej chwili, ale czujemy, że mamy kontrolę. Czujemy, że wiemy, co dzieje się z naszym życiem. Podejmujemy decyzje i planujemy odpowiednio kierować się w stronę życia, które sobie wyobrażamy, ale nigdy nie zdajemy sobie sprawy, że może to wcale nie być pod naszą kontrolą. Być może rozsądnie byłoby pozostawić tę decyzję losowi, ale jako ludzie, naturalne jest, że czujemy się lepsi od wszystkiego w życiu.

Jako dyrektor generalny międzynarodowej firmy, która dąży do zmiany miliarda istnień ludzkich na świecie, nie różniłem się od innych ludzi pod względem czucia się lepszym. Wiedziałem tylko, że wyprzedzam inny miliard ludzi na świecie, zanim któregoś dnia wszystko zbiegło się w jedną chwilę.

Cześć, to jest Randolph Laurens i to jest mój moment prawdy.

Dorastając, zawsze przedstawiałem się jako rewolucyjny. Wszyscy to robią. Wszyscy oczekujemy, że zrobimy różnicę na świecie. Czujemy, że mamy cel naszego istnienia - że w jakiś sposób zmienimy wymiar wszechświata przez nasz wynalazek. To napędza nas do osiągnięcia wielkości jako ludzi, ale powoli zdajemy sobie sprawę, że to nie ma żadnego znaczenia. Nic tak naprawdę nie działa. Jesteśmy tylko niewielkim fragmentem osi czasu znacznie większym niż nasza wyobraźnia iz czasem nasze wspomnienia na tym świecie znikną jak wata cukrowa, bez względu na to, jak często byliśmy w naszym życiu. Właśnie tak działa życie.

Na szczęście naprawdę udało mi się zrobić coś, co zmieniło świat. A może nie, ale z pewnością zmienił życie miliardów ludzi w moim świecie.

Może być zbyt pochłonięty sobą, by pisać o swoich wynalazkach w notatce, ale zawsze będę z tego dumny przez resztę życia (a może nawet sekundy). Dało mi to satysfakcję i błogość, aż pewnego dnia okazało się, że to mój własny młot.

Tym, co z pewnością dał mi mój wynalazek, było poczucie kontroli - poczucie władzy. Myślałem, że kontrolowałem własne chwile wraz z miliardem momentów innych ludzi. Ciekawe, jak działa władza i pieniądze. Dają poczucie niezwyciężoności - poprzez wygodę i rygor. To jak uzależnienie, dopóki pewnego dnia nie uświadomisz sobie, że jesteś w takiej samej iluzji, jak miliardy innych ludzi. Nikt nie jest niepokonany i nikt nie ma kontroli nad swoim „momentem”.

Z powodu mojego nieustającego dążenia do innowacji udało mi się zbudować sieć społecznościową, która działała na twoich oczach. To było prawdziwe życie - poza tym reagujesz na opinie ludzi prosto z mózgu i odczytujesz ich status z głów. Był pionierem technologii mediów społecznościowych - jedyny w swoim rodzaju i dla mnie najważniejsza była prywatność. Dlatego zdecydowałem się zaszyfrować wszystko w moim świecie mediów społecznościowych i przechowywać zyliony bajtów danych bez scentralizowanej sieci. To było jak przepis na Coca-Colę - nikt nie mógł wydobyć żadnych informacji z mojego projektu oprócz mnie, ale dziedzictwo pozostanie w zgodzie z resztą wieczności. W rzeczywistości złożyłem przysięgę, aby chronić ją przed pojmowaniem ludzi, którzy mieli takie samo fałszywe złudzenie kontroli nad życiem, jak kiedyś.

Aż pewnego dnia ... dostałem telefon od FBI!

Oczywiście boisz się. Wiesz, co będzie dalej. FBI, jak zawsze, chce, żebym przeprowadził dla nich nadzór. „To dla lepszego świata” - tak przekonująco mówi dyrektor FBI przez telefon. Tyle że wiem, że tak nie jest, to tylko farsa poczucie ochrony, aby wypełnić własną propagandę. Fałszywa walka o wyjaśnienie. Świat tego nie potrzebuje. Nie potrzebuje skorumpowanej agencji szpiegującej ich przez dwadzieścia cztery godziny, aby maszyna decydowała o własnej przyszłości. Było to sprzeczne z moją wizją świata. Ale to był FBI!

Musiałem zdecydować między odpuszczeniem wszystkiego, co zbudowałem na podstawie lat, a moją esencją i życiem. To była decyzja, którą musiałem podjąć. Pieniądze i władza, które gromadziłem przez lata, nic nie znaczyły. Czułam się bezradna. Wszystko, co zrobił, to kupiło mnie kiedyś, zanim podejmę ostateczną decyzję - migotanie czasu, aby zaprojektować plan C, kiedy nigdy nie będzie istniał.

Musiałem wybrać. Ale wiedziałem też, że to nie była wyłącznie moja decyzja. Dzięki temu wróciłem do wspaniałych wspomnień, które miałem dwa lata temu z muzułmaninem. Maszyna może monitorować działania i dokonywać prognoz, ale nigdy nie zrozumie prawdziwego sedna ludzkich uczuć. Być może pewnego dnia ten sam muzułmanin mógłby zostać uznany za terrorystę przez ten sam system inwigilacji, który ustanowiłem, oparty na zmaganiach, z jakimi zmaga się w swoim życiu, i jego niekonwencjonalnych mechanizmach radzenia sobie z tym. Będę musiał z tym żyć, ale nie wiem, czy mogę.

Naprawdę nie wiem.

Tak więc dzisiaj, kiedy zapisuję słowa z największą trudnością, stoję na szczycie siedziby SnapEye z ostateczną decyzją.

W końcu moje życie nie było takie złe.

Przeżyłem miliard sekund - niektórzy są szczęśliwi, a niektórzy smutni na tę chwilę.

Ostatnia chwila.

Chwila prawdy.