5 rzeczy, których nauczyłem się od Neila deGrasse Tysona

Ulubiony astrofizyk na świecie odwiedził nasze biuro.

Evan Dashevsky

Od prawie roku rezerwuję i prowadzę serię wywiadów PCMag The Convo. W tym czasie odwiedzało nas wiele wielkich nazwisk - od najlepiej sprzedających się autorów i urzędników państwowych po dyrektorów generalnych, naukowców i byłych astronautów. Ale żadna z tych nazw nie przyciągnęła publiczności do studia na żywo z zapracowanego personelu PCMag. Szybko się to zmieniło, gdy przybył dr Neil deGrasse Tyson.

Tyson przyszedł porozmawiać o swojej nowej książce „Witaj we wszechświecie”, ale 50-minutowa rozmowa - która obejmowała pytania od widzów oglądających na żywo na Facebooku - dotyczyła wielu różnych zagadkowych zagadnień, w tym polityki, edukacji, multiwersum (również „ metaverse ”), Twittera, który w filmie science-fiction„ naruszył więcej praw fizyki na minutę niż jakikolwiek inny film, jaki kiedykolwiek powstał ”, kolonizacja kosmosu i kupa Bigfoot - żeby wymienić tylko kilka. A Tyson z łatwością poradził sobie z tym wszystkim z dowcipem, szczerością i inteligencją.

Oto pięć ważnych rzeczy z naszej rozmowy (tylko nieznacznie zredagowanych).

1. Nie ma naukowego dowodu, że nie żyjemy w gigantycznej symulacji

Pojęcie, że „rzeczywistość” jest w rzeczywistości symulacją wymyśloną przez wyższą inteligencję, jest podstawą współczesnej science fiction. To pomysł, który poważni myśliciele, tacy jak Elon Musk, podobno traktują poważnie.

W miarę ewolucji technologii idea, że ​​wszyscy możemy utknąć w ogromnej symulacji, przekształciła się z wysokiej fantazji „a co jeśli” w prawdziwą możliwość. W rzeczywistości, według Tyson, obecne technologie stanowią „ścieżkę rozumowania, która czyni ją dość atrakcyjną”.

Dzisiejsze najbardziej zaawansowane algorytmy uczenia maszynowego wciąż nie zbliżają się do stworzenia czegoś tak złożonego jak, powiedzmy, dane ze Star Trek, ale pozwalają maszynom na zdobywanie nowych umiejętności i dochodzenie do wniosków, dla których nie były pierwotnie zaprogramowane - coś podobnego do wolnej woli (przynajmniej w oparciu o z góry ustaloną logikę). A te możliwości tylko się poprawiają. Tyson posunął tę koncepcję o kilka kroków jako dowód na poparcie idei, że możemy być w symulacji.

„Kiedy stajemy się lepsi w programowaniu naszych komputerów, a gdy komputery stają się szybsze i mądrzejsze - gdy zbliżamy się do sztucznej inteligencji - co powstrzyma nas przed napisaniem gry komputerowej, która sama w sobie ma postacie, które kontrolują swoje przeznaczenie z rodzajem wolnej woli?

„Cóż, jeśli zrobimy to doskonale przy wszystkich interakcjach wszystkich bohaterów, którzy twierdzą, że nie jesteśmy tymi postaciami, które odgrywają nasze życie w tym świecie, co jest symulacją kogoś, kto zaprogramował ten wszechświat w piwnicy swoich rodziców? Jakiś nastolatek, ale o wiele mądrzejszy niż ktokolwiek z nas, tworzy nasz wszechświat. Oto uzasadnienie.

„Jeśli stworzysz wystarczająco dokładną reprezentację życia, a to życie ma to, co nazywa wolną wolą, a to wszystko jest symulacją, co uniemożliwi temu życiu zaprogramowanie ich komputerów w celu przeprowadzenia symulacji w nich samych - a następnie będą to symulacje do końca na dół. W tym świecie istnieje jeden prawdziwy wszechświat, ale wszystkie pozostałe wszechświaty, które są tworzone, są symulacjami. Teraz pytasz: „Jakie są szanse, że jesteśmy w jednym prawdziwym wszechświecie, a nie w jednej z niezliczonych symulacji w ramach symulacji w ramach symulacji?” ”

Podsumowując: gdybyś był nieskończenie zapętlonym robotem w Westworld, skąd miałbyś wiedzieć?

2. Odmowa nauki nieuchronnie prowadzi do końca demokracji

Tyson jest bardzo publicznym obliczem nauki i rzadko (celowo) wchodzi w debaty polityczne w bieżącym cyklu informacyjnym - z wyjątkiem sytuacji, gdy nauka jest w centrum uwagi. Ale dzisiejsze wojny z partyzantami doprowadziły do ​​walki nawet astrofizyka.

W trzewiach prawicowej blogosfery można spotkać się z krytyką serii Kosmos Tysona, ponieważ określił Wenus jako efekt niekontrolowanego efektu cieplarnianego (który, niezależnie od poglądów na politykę paliw kopalnych na Ziemi, okazuje się absolutnie prawdziwy) . Jak więc naukowiec - zwłaszcza nauczyciel nauki - powinien manewrować w tym toksycznym krajobrazie politycznym?

„Powiedziałem to wiele razy. Powiem to jeszcze raz. Zaletą nauki jest to, że jest prawdą, czy w nią wierzysz, czy nie. Teraz powinienem to wyostrzyć. To jest hasło, ale tak naprawdę metody i narzędzia nauki, kiedy się je wywołuje, odgrywają rolę, jaką odgrywają, aby znaleźć to, co jest prawdą, całkowicie niezależnie od tego, kto to robi.

„Jeśli uzyskasz wynik, a ja powiem:„ Cóż, nie wiem, czy to prawda, czy nie. Właściwie myślę, że się mylisz. Następnie projektuję eksperyment bardziej sprytny niż twój i otrzymuję odpowiedź. Następnie widzimy, czy ktoś inny z innego kraju, korzystający z innego źródła zasilania i stosujący inne nastawienie, uzyska ten sam rezultat. Znaleźliśmy wyłaniającą się naukową prawdę, a kiedy ją znajdziesz, nie okaże się, że później są one fałszywe. Możemy na nich budować, ale kiedy coś jest doświadczalnie weryfikowane w sposób trwały, jest to nowa wyłaniająca się prawda.

„Jeśli zaprzeczasz temu w wolnym kraju, jasne. Śmiało. Nie mam z tym nawet problemu. Wolny kraj oznacza wolność słowa, wolność myśli. Pewnie. Ale jeśli teraz masz pozycję władzy nad innymi i weźmiesz swój system przekonań, który nie jest oparty na obiektywnej prawdzie, i zastosujesz go wobec innych, którzy nie podzielają twojego systemu przekonań - jest to przepis na katastrofę. To początek końca świadomej demokracji. ”

3. Sztuka i nauka mogą (i muszą) współistnieć

Kiedy przeprowadziłem wywiad z zastępcą administratora NASA, Davą Newman, była głośną propagatorką powstającego ruchu edukacyjnego znanego jako STEAMED. Jest to ewolucja znanego akronimu STEM (nauki ścisłe, technologia, inżynieria i matematyka), a także „A” dla sztuki (a więc STEAM), a czasem uzupełniona „D” dla projektu (a zatem STEAMD).

Tyson jest znany jako ambasador nauki. Ale aby sprzedać swój program oparty na logice szerokiej publiczności, wykorzystał sztukę - poprzez zręczny filtr efektów science-fiction z swojej serii Cosmos oraz w swoim podcastie StarTalk, który współprowadzi z obrotowym stołem komików stand-up oraz goście z różnych dziedzin twórczych. Więc jaka jest idealna mieszanka nauki i sztuki, gdy przygotowujemy następne pokolenie na coraz bardziej technologiczną przyszłość?

„STEM oczywiście stał się bardzo silnym ruchem. Miał świetny akronim: nauka, technologia, inżynieria i matematyka. Aby przypomnieć ludziom, jeśli nie wiedzielibyście inaczej, wartość tych czterech pól jest nieoceniona w ich roli w napędzaniu rozwoju gospodarki. Jeśli zależy ci na pieniądzach, gospodarce i zdrowiu ekonomicznym, nie możesz oderwać się od roli, jaką odgrywają w tym te cztery gałęzie - znajomość nauki. Innowacje w tych dziedzinach będą motorem przyszłej gospodarki, a do tego stopnia, że ​​się o tym nie wie, ani nie inwestuje się w ten sposób, ze szkodą dla dalszego rozwoju gospodarczego.

„Teraz sztuka to zawsze biczujący chłopiec z budżetów. „Och, skończyły nam się pieniądze. Nie ma miejsca na sztukę, nie ma pieniędzy na sztukę, więc lekcje muzyki czy coś w tym stylu, a oni się odcinają. To szlachetny wysiłek, aby powiedzieć: „Umieśćmy literę A w STEM, abyśmy mogli ją nosić”, ale musisz być ostrożny… ponieważ istnieje wiele miejsc pracy i stabilność ekonomiczna dla osób, które są grafikami, architektami, lub tego rodzaju rzeczy. Projektanci, scenografowie. Tam są prace. To nie jest problem. Mówimy o tym, co będzie rosło w gospodarce.

To, czego chcę, to sztuka, aby uzasadnić się bez twierdzenia, że ​​musi być w STEM, aby STEM mógł robić to, co musi. Historia pokazuje, że to po prostu fałsz… Jeśli chodzi o sztukę, mogę ci to powiedzieć. Możesz stworzyć kraj oparty na STEM, który ma dobrze prosperującą gospodarkę. Mógłbyś to zrobić, ale jeśli w tym kraju nie ma sztuki, czy to kraj, w którym wolisz żyć? Oczywiście nie. Żadna wykształcona osoba nie dałaby takiej odpowiedzi. ”

4. Ludzie muszą badać przestrzeń kosmiczną, ale lepiej nie zapominać o Ziemi

Żyjemy w ekscytujących czasach. NASA i inne agencje federalne nie tylko sięgają dalej niż kiedykolwiek wcześniej, ale teraz mamy realny prywatny przemysł kosmiczny. Niektóre z tych eksploracji opierają się na motywach zysków, niektóre na duchu eksploracji, ale jest też element egzystencjalny. My (czyli ludzkość i całe życie na Ziemi) stoimy w obliczu wielu wielkich wyzwań - z których niektóre możemy kontrolować (powiedzmy, wojna nuklearna), a niektórych z nich nie możemy (powiedzmy, uderzenie asteroidy). Jeśli mamy przetrwać - na dłuższą metę - potrzebujemy polisy ubezpieczeniowej.

Jeden z naszych widzów zapytał Tysona o ostatnie tysiącletnie ostrzeżenie Stephena Hawkinga, że ​​ludzkość ucieka na inną planetę lub grozi jej wyginięcie z powodu jakiejś przyszłej katastrofy.

„Cóż, oczywiście zależy to od rodzaju katastrofy. Zawsze jesteśmy podatni, a tak naprawdę przeraża mnie to, że 100 lat temu, jeśli zapytasz, co jest dla ciebie największą troską o naszą cywilizację, ludzie powiedzieliby: „Cóż, moglibyśmy przekroczyć nasze zapasy żywności” lub „cholera” , ”lub„ gruźlica ”. Nikt nawet nie był w stanie powiedzieć: „Jednym z naszych największych zagrożeń jest to, że asteroida może nas zabrać”, ponieważ zestaw danych nawet nie pozwolił nam dowiedzieć się w ten inny sposób, że wszyscy możemy zostać renderowani wyginąć.

„Zastanawiam się, co za 100 lat odkryjemy, co będzie stanowić kolejne ryzyko? Coś jeszcze musimy się martwić. Ryzyko związane z planetoidą, to prawda. Jakiś nieuleczalny wirus, to prawda. Całkowite unicestwienie nuklearne wydaje się nieco mniej prawdopodobne po zimnej wojnie niż podczas zimnej wojny, ale broń nuklearna jest już dostępna, więc tak. Lub coś nieprzewidzianego, które wymyślimy za sto lat, tak.

„Mój problem z komentarzem Stephena Hawkinga jest taki, że on i inni, także Elon Musk, wykorzystują ten argument, aby zmusić nas do stania się gatunkiem wielu planet. Jeśli tak jest, a na jednej planecie jest jakaś dolegliwość, gatunek nadal żyje. Teraz musisz pomyśleć o praktyczności tego. To jest „Och, w porządku. Miliard zginie tam, ale jesteśmy bezpieczni na tej planecie. Do widzenia połowa ludzkości. Nie rozumiem, jak to dobrze gra w nagłówkach. Ile kosztuje terraformowanie Marsa i umieszczenie tam miliarda ludzi?

„Ile kosztuje terraformacja Wenus i Marsa i wysłanie miliarda ludzi na każdą planetę… prawdopodobnie taniej jest dowiedzieć się, jak odbić asteroidę. Prawdopodobnie taniej jest znaleźć idealne serum, które wyleczy cię z każdego możliwego wirusa, który mógłby powstać. Prawdopodobnie taniej jest odkrywać źródła pożywienia, abyśmy nie stawali się głodnymi, wymarłymi gatunkami. Myślę, że jest to prawdopodobnie łatwiejsze do osiągnięcia niż terraformowanie dwóch planet i wysłanie tam miliarda ludzi, a następnie posiadanie etycznego dylematu, że jedna trzecia lub połowa twojego gatunku zostanie wymazana, ponieważ możesz oglądać z innego punktu obserwacyjnego. ”

5. Jeśli Bigfoot jest prawdziwy, gdzie jest jego kupa?

Ludzie twierdzą, że tam jest. W rzeczywistości istnieje wiele „reality” programów telewizji kablowej opartych na tym samym pomyśle. Co myśli Tyson?

„Bardzo trudno jest ukryć 200-funtowego ssaka, ponieważ robią kupę. Jeśli chcesz powiedzieć, że Littlefoot tam był i to był mikrob, to na pewno. To może z łatwością uniknąć naszych poszukiwań. Ale duże, owłosione ssaki, które prawdopodobnie śmierdzą, i kupują, bo wszystko ruje, jak mówi książka: Myślę, że bardzo trudno jest ukryć takie zwierzę, więc posunąłbym się aż do stwierdzenia, że ​​nie, Bigfoot nie istnieją na Ziemi. „

Przepraszam, ludzie. Tam nie ma Bigfoota.

Czytaj więcej: pełny zapis

Pierwotnie opublikowany na www.pcmag.com.