10 000 godzin z Claude Shannon: jak geniusz myśli, działa i żyje

Przez pięć lat byliśmy blisko siebie z geniuszem. Oto 12 rzeczy, których się nauczyliśmy.

Źródło: Nokia Bell Labs

Autorzy Rob Goodman i Jimmy Soni, A MIND AT PLAY

Przez ostatnie pięć lat mieszkaliśmy z jednym z najbardziej błyskotliwych ludzi na świecie.

Raczej.

Zobacz, właśnie opublikowaliśmy biografię dr Claude'a Shannona. Jest najważniejszym geniuszem, o którym nigdy nie słyszałeś, człowiekiem, którego intelekt był na równi z Albertem Einsteinem i Izaakiem Newtonem.

Spędziliśmy z nim pięć lat. Nie jest przesadą stwierdzenie, że w tym okresie spędziliśmy więcej czasu ze zmarłym Claude Shannon niż z wieloma naszymi żywymi przyjaciółmi. Stał się czymś w rodzaju współlokatora w wolnej sypialni naszych umysłów, faceta, który zawsze się kręcił i zajmował naszą przestrzeń.

Tak, to my opowiadaliśmy jego historię, ale opowiadając o tym, on również na nas wpłynął. Geniusze mają unikalny sposób na kontakt ze światem, a jeśli poświęcisz wystarczająco dużo czasu na badanie ich nawyków, odkryjesz zachowania kryjące się za ich blaskiem. Niezależnie od tego, czy zamierzaliśmy, zrozumienie życia Claude'a Shannona dało nam lekcje, jak lepiej żyć własnym życiem.

Oto, co następuje w tym eseju. To dobre rzeczy, które zostawił nasz współlokator.

Claude, kto?

Jego imię nie może zadzwonić. Nie martw się, nie wiedzieliśmy, kim on był, kiedy zaczynaliśmy.

Więc kim on był?

W kręgach inżynierii i matematyki Shannon jest czczoną postacią. Praca Claude'a Shannona w latach 30. i 40. XX wieku przyniosła mu tytuł „ojca ery informacji”. W wieku 21 lat opublikował tak zwaną najważniejszą pracę magisterską wszechczasów, wyjaśniając, w jaki sposób przełączniki binarne mogą robić logikę. Położył podwaliny pod wszystkie przyszłe komputery cyfrowe.

Nie skończył. W wieku 32 lat opublikował „Matematyczną teorię komunikacji”, która została nazwana „Magna Carta ery informacji”. Arcydzieło Shannona wynalazło bit lub obiektywny pomiar informacji i wyjaśniło, w jaki sposób kody cyfrowe mogą pozwolić nam skompresować i wysłać dowolną wiadomość z idealną dokładnością.

Ale to nie wszystko, co zrobił.

Vintage Claude. (Źródło: rodzina Shannon)

Claude Shannon to nie tylko błyskotliwy umysł teoretyczny - był on wyjątkowo płodny, zabawny, praktyczny i pomysłowy. Jest wielu matematyków i inżynierów, którzy piszą świetne artykuły. Jest ich mniej, którzy, podobnie jak Shannon, są także żonglerami, monocyklistami, gadżetami, pierwszorzędnymi szachistami, twórcami kodów, ekspertami od doboru akcji i poetami amatorskimi.

Pracował nad ściśle tajną transatlantycką linią telefoniczną łączącą FDR i Winstona Churchilla podczas II wojny światowej i współtworzył prawdopodobnie pierwszy na świecie komputer do noszenia. Nauczył się latać samolotami i grał na klarnecie jazzowym. Zmontował w swoim domu fałszywą ścianę, która może się obracać za naciśnięciem przycisku, i kiedyś zbudował gadżet, którego jedynym celem, kiedy był włączony, było otwarcie, zwolnienie mechanicznej dłoni i wyłączenie się. Aha, i kiedyś opublikował zdjęcie w magazynie Vogue.

Pomyśl o nim jak o skrzyżowaniu Alberta Einsteina z facetem z Dos Equis.

Zadawanie pytań, których prawdopodobnie nie zrobiłby

Nie jesteśmy matematykami ani inżynierami; piszemy książki i przemówienia, a nie kod. Oznaczało to, że mieliśmy dużą krzywą uczenia się w zrozumieniu jego pracy.

Ale o to właśnie chodziło: musieliśmy nauczyć się wszystkiego od zera i uczynić to sensownym na stronie. Gdybyśmy podeszli do tej książki jako eksperci, moglibyśmy ulec pokusie, by zagłębiać się coraz głębiej w szczegóły twierdzeń, schematów i dowodów Shannona.

Ponieważ jednak podeszliśmy do tej książki jako uczniowie, byliśmy szczególnie zainteresowani szerszym, bardziej ogólnym zestawem pytań: w jaki sposób umysł taki jak praca Claude'a Shannona? Co kształtuje taki umysł? Co takiego umysł robi dla zabawy? Co możemy z tego uznać za odrobinę bardziej błyskotliwe w naszych własnych dążeniach, cokolwiek by to nie było?

To Claude z myszką Theseus. Zbudował mysz rozwiązującą labirynt jako wczesną ilustrację sztucznej inteligencji. (Źródło: Wikimedia commons)

Claude Shannon nie był szczególnie zainteresowany bezpośrednimi odpowiedziami na takie pytania. Gdyby żył, aby przeczytać ten utwór, prawdopodobnie śmiałby się z nas. Jego myśli były problematycznymi pociskami kierującymi ciepło. To, co go obudziło rano, polegało na analizowaniu działania rzeczy, a nie dygresji na kreatywność i produktywność.

Bez względu na to, ile osób przyszło do niego po radę, nigdy nie czuł, że zajmuje się doradztwem. W czasach profesora szczególnie denerwował się mentorskim aspektem pracy. „Nie mogę być doradcą” - zaprotestował kiedyś. „Nie mogę nikomu udzielać porad. Nie mam prawa doradzać. ”

Jednak jak zwykle Shannon był zbyt skromny. Może nas wiele nauczyć, nawet jeśli podejdzie do całej kwestii nauczania niechętnie i pośrednio. W tym celu podzieliliśmy na to, czego nauczyliśmy się od niego przez ostatnie kilka lat. W żadnym wypadku nie jest to wyczerpująca lista, ale mamy nadzieję, że zacznie się ujawniać, co ten nieznany geniusz może nauczyć resztę o myśleniu i życiu.

12 wyciągniętych wniosków, w ciągu pięciu lat, pisanie jednej książki

1) Wyłącz swoje dane wejściowe.

Wszyscy wiemy, jak ciągłe rozpraszanie uwagi mediów społecznościowych i brzęczących smartfonów niszczy koncentrację i produktywność. Wiemy również, że problem jest znacznie trudniejszy niż w Ameryce połowy XX wieku (i tak, przypuszczamy, że Claude Shannon ponosi za to nieumyślną winę).

Ale rozproszenia są nieodłączną cechą życia w każdej epoce, a Shannon pokazuje nam, że wyeliminowanie ich nie jest tylko kwestią osiągnięcia przypadkowych wybuchów skupienia. Chodzi o świadome kształtowanie nawyków życia i pracy, aby je zminimalizować.

Po pierwsze, Shannon nie pozwolił się przyłapać na czyszczeniu skrzynki odbiorczej. Listy, na które nie chciał odpowiedzieć, trafiły do ​​kosza z napisem „Listy, na które zwlekałem zbyt długo”. W rzeczywistości zastanawialiśmy się nad korespondencją Shannona w Bibliotece Kongresu w Waszyngtonie, która przechowuje jego dokumenty w aktach - i znaleźliśmy znacznie więcej listów przychodzących niż listów wychodzących. Cały ten zaoszczędzony czas stanowił więcej czasu na powrót do badań i majsterkowania.

Niech będzie w skrzynce odbiorczej zero.

Shannon przedłużył to samo podejście do swojego czasu w biurze, gdzie jego koledzy regularnie spodziewali się, że jego drzwi będą zamknięte (rzadkość w ogólnie otwartej kulturze Bell Labs). O ile nam wiadomo, żaden z kolegów Shannona nie pamiętał go jako niegrzecznego lub nieprzyjaznego; ale pamiętają go jako kogoś, kto cenił sobie prywatność i cichy czas na myślenie. Jeden z kolegów wspominał: „Pukałbyś do drzwi, a on mówił do ciebie, ale poza tym zachowywał się dla siebie”.

Z drugiej strony koledzy, którzy przybyli do Shannon z nowymi śmiałymi pomysłami lub fascynującymi łamigłówkami inżynierskimi, pamiętali godziny produktywnych rozmów. To po prostu powiedzieć, że Shannon, podobnie jak w wielu innych sprawach, zastanawiał się nad tym, jak zainwestował swój czas: w stymulowanie pomysłów, a nie w krótką rozmowę. Nawet dla tych z nas, którzy są bardziej ekstrawertyczni niż Shannon (i szczerze mówiąc, to prawie wszyscy z nas), jest coś do nauczenia się z tego, jak celowo i konsekwentnie zamieniał swoje godziny pracy w strefę wolną od zakłóceń.

2) Najpierw duży obraz. Szczegóły później.

W swojej pracy matematycznej Shannon od razu przeskoczył do centralnego wglądu i pozostawił szczegóły do ​​uzupełnienia później. Jak to kiedyś wyjaśnił: „Myślę, że jestem bardziej wizualny niż symboliczny. Staram się wyczuć, co się dzieje. Równania pojawiają się później. ” To było tak, jakby widział rozwiązania, zanim mógł wyjaśnić, dlaczego były poprawne.

Jak wspomniał jego uczeń Bob Gallager: „Miał dziwny wgląd. Widział rzeczy. Mówił: „Coś takiego powinno być prawdą”… i zwykle miał rację… Nie możesz rozwinąć całego pola z całej tkaniny, jeśli nie masz doskonałej intuicji. ”

Czasami wprawiało to Shannona w kłopoty - akademiccy matematycy czasami oskarżali go o niewystarczająco rygorystyczną pracę. Zazwyczaj jednak ich krytyka była myląca. „W rzeczywistości” - powiedział matematyk Solomon Golomb - „Shannon miał niemal niezawodny instynkt wobec tego, co było prawdą”. Jeśli szczegóły podróży wymagały uzupełnienia, miejsce docelowe prawie zawsze było prawidłowe.

Większość z nas oczywiście nie jest geniuszami i większość z nas nie ma intuicji na poziomie Shannona. Czy jest coś, czego można się od niego nauczyć? Uważamy, że istnieje: nawet jeśli nasze intuicje nie prowadzą nas do opracowania zupełnie nowej dziedziny, takiej jak teoria informacji, często mają one mądrość, którą możemy wybrać, aby się dostroić lub zamknąć.

Martwienie się o brakujące szczegóły i etapy pośrednie jest pewnym sposobem na zamknięcie naszych intuicji i pominięcie niektórych z naszych najlepszych ujęć w twórczych przełomach. Oczekiwanie, że nasze wielkie pomysły będą się logicznie rozwijać od założenia do zakończenia, jest nieporozumieniem ze sposobem, w jaki kreatywność zwykle działa w praktyce. Jak pisała Rita Mae Brown: „Intuicja jest zawieszeniem logiki z powodu niecierpliwości”.

Jedną rzeczą jest oczyścić i uzupełnić szczegóły po fakcie. Kolejną rzeczą jest mylnie zgrabny sposób, w jaki prezentujemy nasze pomysły innym, a inni prezentują nam swoje pomysły - w artykule, pokazie slajdów lub w rozmowie - z niechlujnym procesem docierania do tych pomysłów. Oczekiwanie na schludny i uporządkowany przełom zwykle oznacza czekanie na pociąg, który nigdy nie przyjeżdża.

3) Nie tylko znajdź mentora. Pozwól sobie na mentoring.

Wiele takich artykułów głosi wartość mentoringu, a my nie chcemy o tym mówić. Oczywiście mentorzy mają znaczenie. Ale dużo pisania na temat mentoringu zwykle traktuje mentora jako coś, co nabywasz: znajdź odpowiednią inteligentną, odnoszącą sukcesy osobę, która poprze twoją karierę i wszystko jest gotowe.

To nie takie proste. Maksymalne wykorzystanie mentoringu wymaga nie tylko pewności siebie, aby podejść do kogoś, kogo kierownictwo może zmienić w twoim rozwoju. Wymaga pokory, aby kierować się tymi wskazówkami, nawet gdy jest to niewygodne, trudne lub sprzeczne z intuicją. W przeciwnym razie o co chodzi?

Najbardziej kluczowym mentorem Shannona był prawdopodobnie jego doradca szkolny na MIT, Vannevar Bush, który koordynował amerykański wysiłek naukowy podczas II wojny światowej i stał się pierwszym doradcą naukowym prezydenta. Bush rozpoznał geniusz Shannona, ale zrobił też to, co powinni zrobić mentorzy - w jakiś produktywny sposób wypchnął Shannona ze strefy komfortu.

Vannevar Bush był najważniejszym mentorem Claude'a Shannona. (Źródło: Wikimedia Commons)

Na przykład po sukcesie pracy magisterskiej Shannona Bush zachęcił Shannona do napisania rozprawy doktorskiej na temat genetyki teoretycznej, przedmiotu, który Shannon musiał podjąć od zera, a to było dalekie od inżynierii i matematyki, nad którymi spędził lata pracując. To, że Bush zmusił Shannona do zrobienia tego, świadczy o jego zaufaniu do zdolności swojego protegowanego do podjęcia wyzwania; to, że Shannon się zgadza, świadczy o jego chęci do rozciągania się.

Istnieje cały zestaw możliwych odpowiedzi, które Shannon mógł spotkać w tym momencie („Genetyka, co?”). Ale Bush wiedział, co robi, a Shannon był na tyle pokorny, by zaufać swemu osądowi i pozwolić się mentorować.

Przyjęcie prawdziwego mentora jest po części aktem pokory: najlepsze jest to, gdy naprawdę chcesz zaufać temu mentorowi, który widzi coś, czego nie widzisz. W końcu jest powód, dla którego szukałeś ich w pierwszej kolejności. Bądź wystarczająco pokorny, aby słuchać.

4) Nie musisz wysyłać wszystkiego, co robisz.

Vannevar Bush zostawił swój ślad na Shannon w inny sposób: bronił wartości uogólnienia przed specjalizacją. Jak powiedział grupie profesorów MIT:

„W dzisiejszych czasach, gdy istnieje tendencja do tak ścisłej specjalizacji, dobrze jest nam przypomnieć, że możliwości bycia jednocześnie szerokimi i głębokimi nie minęły u Leonarda da Vinci, a nawet Benjamina Franklina. Ludzie z naszego zawodu - my, nauczyciele - z pewnością będą pod wrażeniem tendencji młodych ludzi o wyjątkowo zdolnych umysłach do zainteresowania się jednym małym zakątkiem nauki i niezainteresowaniem resztą świata. . . . To niefortunne, gdy błyskotliwy i kreatywny umysł nalega na życie w nowoczesnej celi zakonnej. ”

Bush zachęcił Shannona do unikania wszelkiego rodzaju komórek - a późniejsza kariera Shannona pokazuje, jak głęboko przyswoił sobie lekcję.

Wiemy: rada Busha brzmiałaby prawdopodobnie w dzisiejszych czasach niemądrze. Tak wiele nacisków w naszym życiu zawodowym zmusza nas do specjalizacji za wszelką cenę, do rozwijania tej jednej niszowej umiejętności, która wyróżnia nas na tle konkurencji, i do powstrzymywania się przed nią. Z tego punktu widzenia ludzie, których zainteresowania są raczej szerokie niż głębokie, są zasadniczo niepotrzebni. Co gorsza, są skazani na wyprzedzenie przez rywali, którzy potrafią się naprawdę skupić.

To widok zirytowałby Shannona. Myślimy, że ogólna ewangelia Busha uderzyła w niego tak głęboko, ponieważ odpowiadała naturalnej ciekawości Shannona. Odniósł tak duży sukces w wybranych przez siebie dziedzinach nie tylko ze względu na swoją surową moc intelektualną, ale również ze względu na to, jak celowo utrzymywał różnorodne zainteresowania.

Jego niezwykła praca magisterska łączyła jego zainteresowania logiką logiczną i budowaniem komputerów, dwoma przedmiotami, które uważano za całkowicie niezwiązane, dopóki nie połączyły się w mózgu Shannona. Jego praca z teorią informacji czerpała z fascynacji łamaniem kodów, językiem i literaturą. Jak kiedyś wyjaśnił Bushowi:

„Pracowałem jednocześnie nad trzema różnymi pomysłami i, o dziwo, wydaje się to bardziej produktywną metodą niż trzymanie się jednego problemu”.

A kiedy nurkował w tych intelektualnych zajęciach, Shannon utrzymywał sprawność umysłu, podejmując szereg hobby: jazz, monocykl, żonglerka, szachy, gadżety, poezja amatorska i inne. Był osobą, która mogła wykorzystać swoje talenty, by coraz głębiej zagłębiać się w wybraną dziedzinę, wykręcając wariacje na ten sam temat przez całą swoją karierę. Ale mamy szczęście, że zamiast tego postanowił zostać szablarzem.

Źródło: Rodzina Shannonów

Częścią dablingu jest umożliwienie sobie zatrzymania się, kiedy chcesz. Mimo że był utalentowany, Shannon nie skończył wszystkiego, co zaczął. Chociaż może to być sprzeczne z wieloma nowoczesnymi poradami dotyczącymi produktywności, uważamy, że jest w tym prawdziwa mądrość. Shannon będzie pracował, dopóki nie poczuje się usatysfakcjonowany - a następnie przejdzie do innych rzeczy. Tam, gdzie niektórzy ludzie widzą dyletanta, widzimy płodny umysł, który dokładnie wiedział, jak daleko zająć się projektem, zanim przejdziemy dalej.

Nawet wyrocznia współczesnego ruchu produkcyjnego, Tim Ferriss, głosi, jak ważne jest, aby wiedzieć, kiedy je złożyć: „Możliwość rezygnacji z rzeczy, które nie działają, jest niezbędna do bycia zwycięzcą”. Jest powód, dla którego wielu wielkich pisarzy ma niepublikowaną powieść schowaną w szufladzie. Jest powód, dla którego wielu utalentowanych artystów kończy w swojej pracowni zbiór niedokończonych obrazów.

Nie wszystko, co robisz, musi zostać wysłane. Niektóre rzeczy, które robisz dla siebie.

5) Chaos jest w porządku.

Kiedy współpracował z Shannonem w 1961 roku, aby zbudować pionierski komputer do noszenia, aby pokonać dom w ruletce, Ed Thorp zobaczył z bliska środowisko pracy Shannona - w szczególności ogromne domowe warsztaty, w których Shannon zajmował się majsterkowaniem.

Oto, jak Thorp opisał warsztat: był to „raj dla gadżetów”. Istnieją setki kategorii mechanicznych i elektrycznych, takich jak silniki, tranzystory, przełączniki, koła pasowe, przekładnie, kondensatory, transformatory i tak dalej. Shannon nie miał wątpliwości, że może ubrudzić sobie ręce, pozostawić części maszyn i niedokończone projekty rozrzucone po całym miejscu, przeskakiwać od projektu do projektu, podążając za swoją ciekawością.

„Jestem przewlekłym prokrastynatorem”. - Claude Shannon (Źródło: Shannon Papers, Library of Congress)

Bardziej naukowe zajęcia Shannona również przypominały ten warsztat. Jego poddasze było pełne notatek, niedokończonych artykułów i „dobrych pytań” na papierze z papieru.

Z jednej strony możemy żałować ilości niedokończonej pracy, której nigdy nie dotarł do wysłania na świat. Z drugiej strony możemy rozpoznać, że ten chaos był warunkiem niezwykłej pracy, którą wykonał: zamiast wlewać energię mentalną w porządkowanie swoich dokumentów i przestrzeni roboczej, Shannon włożył ją w badanie szachów, robotyki lub strategii inwestycyjnych. Nazwij go wczesnym twórcą Radości z zostawiania swojego gówna w dowolnym miejscu.

6) Czas to gleba, na której wyrastają świetne pomysły.

Ogrom zainteresowań Shannona sprawił, że jego wgląd czasami potrzebował czasu, by przynieść rezultaty. Często niestety nigdy nie udało mu się opublikować swoich ustaleń. Ale jeśli jego skłonność do podążania za ciekawością, dokądkolwiek to prowadziło, czasami czyniła go mniej produktywnym, miał także cierpliwość, aby wracać do swoich najlepszych pomysłów przez lata.

Jego artykuł z teorii informacji z 1948 r. Był prawie dekadą. Właśnie ukończył szkołę podstawową w 1939 r., Kiedy po raz pierwszy wpadł na pomysł zbadania „niektórych podstawowych właściwości ogólnych systemów transmisji inteligencji, w tym telefonii, radia, telewizji, telegrafii itp.” Lata od pierwszego pomysłu do pomysłu i jego publikacji zajęłyby Shannon nie tylko głębsze badanie informacji, ale także pracę wspomagającą wysiłki Ameryki w II wojnie światowej, w tym badania nad bronią przeciwlotniczą i kryptografią. Ale teoria informacji Shannona nadal kiełkowała, nawet gdy musiał nad nią pracować w wolnym czasie.

Zastanawiając się nad tym czasem, przypomniał sobie przebłyski intuicji. Praca nie była liniowa; pomysły pojawiły się, kiedy przyszły. „Te rzeczy czasami… pewnej nocy pamiętam, że obudziłem się w środku nocy i wpadłem na pewien pomysł i nie spałem całą noc nad tym.” Kiedy jego artykuł z teorii informacji w końcu wylądował, zauważył jeden z kolegów Shannona, „przyszedł jak bomba”. Była to suma zdyscyplinowanej myśli trwającej dekadę, a gotowość Shannona do dojrzewania jego pomysłów się opłaciła.

Źródło: rodzina Shannon

Jest to prawdopodobnie najtrudniejsza lekcja dla nas do przełknięcia, żyjąc w naszym wieku. Kąpiemy się w natychmiastowej satysfakcji. Pomysł oczekiwania dziesięć minut, a tym bardziej dziesięciu lat, na reakcję na naszą pracę może wydawać się niemal dziwaczny. Ale dla ludzi ze świata kreatywnego, przedsiębiorczego i kreującego pomysły może nie być więcej użytecznych rad, których potrzebowalibyśmy usłyszeć. Geniusz wymaga czasu.

Pamiętaj też: Claude Shannon nie pracował w teorii informacji w pełnym wymiarze godzin przez dziesięć lat. Przez wiele lat był to jego zgiełk. Może ostateczny zgiełk. Ale jego wytrwałość w trzymaniu się tego przyniosła najważniejszą pracę, jaką kiedykolwiek wykonał.

Co moglibyśmy zrobić w wolnym czasie, jeśli utknęliśmy z czymś wystarczająco długo?

7) Rozważ treść swoich przyjaźni.

Shannon utrzymywał spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. Najbardziej jeden z jego kolegów z Bell Labs mógł powiedzieć o życiu towarzyskim Shannona, że ​​„nie był nieprzyjazny” - ale z pewnością nigdy nie był życiem partii.

Inny kolega, Brockway McMillan, zauważył, że Shannon „wykazywał pewien rodzaj zniecierpliwienia rodzajem argumentów matematycznych, który był dość powszechny. Rozwiązał problemy inaczej niż większość ludzi. ” A inna intelektualna długość fali Shannona często dawała mu poczucie dystansu lub zniecierpliwienia; jak to ujął McMillan: „Nigdy nie spierał się ze swoimi pomysłami. Jeśli ludzie w to nie wierzyli, ignorował tych ludzi. ”

Pomiędzy arogancją a pogodną pewnością siebie jest cienka granica. Shannon zwykle pozostawał po prawej stronie linii, ponieważ miał zasoby intelektualne, aby poprzeć swoją pewność siebie. Ale równie ważne jest to, że poświęcił swój czas na gromadzenie tych zasobów, ponieważ nigdy nie był zaangażowany w walkę o status, granie w politykę biurową lub próbowanie przekonania każdego krytyka. Przyjemność rozwiązywania problemów była dla niego bardziej warta niż wszystko inne, więc kiedy przyszło do wyboru jego stosunkowo niewielkiej liczby przyjaciół, świadomie wybrał tych, którzy czerpali przyjemność z tego samego i którzy pomogli wydobyć to, co najlepsze w nim.

Podczas II wojny światowej tymi przyjaciółmi byli Alan Turing, z którym Shannon nawiązał żywą intelektualną wymianę podczas podróży Turinga w celu zbadania amerykańskiej kryptografii w imieniu brytyjskiego rządu. W Bell Labs Shannon nawiązał także współpracę z innymi inżynierami Barneyem Oliverem i Johnem Pierce, z których każdy był pionierem w historii technologii informatycznych.

Shannon skorzystał z tego samego procesu. Stał się mądrzejszy i bardziej kreatywny, ponieważ postanowił otaczać się, prawie wyłącznie, ludźmi, których spryt i kreatywność podziwiał. Bardziej niż większość z nas był rozmyślny w swoich przyjaźniach, wybierając tylko przyjaciół, którzy wyciągnęli z siebie wszystko.

Podejście Shannon do przyjaźni koncentrowało się na treści, a nie tylko związku. Jasne, Shannon i jego przyjaciele mieli chwilowe chwile i zabawę; ale prawdopodobnie więcej niż wielu przyjaciół, spędzali też czas na rozmowach o poważnych i poważnych sprawach. Alan Turing i Claude Shannon nie związali się, rozmawiając o pogodzie. Połączyli się, rozmawiając o sztucznej inteligencji, jak tylko dwóch pionierów potrafiło.

Alan Turing i Claude Shannon napili się herbaty podczas podróży służbowej Turinga w Stanach Zjednoczonych. (Źródło: Wikimedia commons)

Co to oznacza dla reszty z nas nie-geniuszy? Nie oznacza to porzucenia wszystkich znajomych i zastąpienia ich nowymi. Oznacza to, że zadajesz sobie pytanie nie tylko, kim są twoi przyjaciele, ale co robisz razem. Pomyśl bardziej świadomie o treści swojego czasu z nimi, a jeśli uznasz, że jej brakuje, zmień ją.

8) Umieść pieniądze na swoim miejscu.

Legenda głosiła, że ​​biuro Shannona było przepełnione czekami - tantiemami za jego publikacje lub zwrotami z inwestycji na giełdzie - że był zbyt nieobecny, by gotówką. Jak większość legend, była to przesada; ale jak wiele legend, wyrósł także z ziarenka prawdy. Jeden z kolegów Shannona zgłosił, że widział na biurku duży, niesprawdzony czek, a powtarzającym się motywem w wspomnieniach przyjaciół była jego pozorna obojętność na pieniądze.

Gromadzenie pieniędzy nigdy nie było jednym z głównych problemów Shannona. W tym samym czasie gromadził pieniądze. Był odnoszącym sukcesy inwestorem we wczesnych spółkach z Doliny Krzemowej, takich jak Teledyne i Harrison Laboratories (które zostały przejęte przez Hewlett-Packard). Shannon jako jeden ze swoich hobby zajmował się komisjonowaniem, rozmawiał o inwestowaniu i zmarł jako bogaty człowiek.

Jak więc to wyrównał, kierując się niemalże pojedynczym dążeniem do ciekawości i naukowej zabawy?

Stoicki filozof, Seneka, ma świetną linijkę: „To wielki człowiek, który używa glinianych naczyń, jakby były srebrne; ale jest równie wielki, kto używa srebra, jakby był gliną. Jest to znak niestabilnego umysłu, który nie jest w stanie znieść bogactwa. ” Choć brzmi to dziwnie, że bogactwa są czymś, co należy „znieść”, Seneca ma tutaj rację: pogoń za pieniędzmi jest silnym oderwaniem się od pogoni za tym, co naprawdę ma znaczenie. Pieniądze nie są ani źródłem wszelkiego zła, ani rozwiązaniem wszystkich naszych problemów: pytanie brzmi, czy przeszkadza to, co jest moralnie ważne.

Shannon jest doskonałym przykładem tego, jak to jest być bogatym, ale nie pochłonięty pogoń za bogactwem. Widział bogactwo nie jako okazję do życia w obfitości, ale jako okazję do spędzenia więcej czasu na projektach gadżetów, które kochał; jego zwroty z inwestycji sfinansowały, na przykład, badania fizyki żonglerki i budowy robota żonglującego, a także jego wynalazek z Edem Thorpsem ich bijącego w ruletkę komputera do noszenia.

Shannon zbudował maszynę do gry w szachy, przodka Deep Blue. Może zagrać w sześć ruchów gry końcowej. (Źródło: rodzina Shannon)

Nikomu z nas nie trzeba mówić, że pogoń za pieniędzmi może przysłonić to, co ważne i cenne. Warto jednak przypomnieć sobie, że bogactwo prawie zawsze pojawia się jako pośredni efekt niewiarygodnej pracy, a nie jako cel końcowy. Przedsiębiorca z Doliny Krzemowej, Paul Graham, tak to ujmuje: „Mam wiele krytyki za to, że każę założycielom skupić się najpierw na robieniu czegoś wspaniałego, zamiast martwić się, jak zarabiać pieniądze. A jednak dokładnie to zrobił Google. I Apple, jeśli o to chodzi. Można by pomyśleć, że takie przykłady wystarczą, by przekonać ludzi. ”

Jeszcze jeden przykład może zawsze pomóc. W końcu lekcja z życia finansowego Shannona nie polega tylko na obojętności na pieniądze - chodzi o to, że był zarówno obojętny na pieniądze, jak i udało mu się je zdobyć. Uważamy, że ten pierwszy uwolnił przestrzeń mózgową do pracy nad rzeczami, które doprowadziły do ​​tego drugiego. To ważny wgląd dla nas wszystkich.

9) Fantazja jest łatwa. Proste jest trudne.

Shannon nie był pod wrażeniem jego kolegów, którzy napisali najbardziej szczegółowe tomy lub których teorie pojawiły się z największą ilością dzwonków i gwizdów. Najbardziej wywarło na nim wrażenie - w sposób przypominający nam Steve'a Jobsa - była radykalna prostota.

Podczas rozmowy z innymi inżynierami Bell Labs w 1952 r. Shannon zaproponował kurs awaryjny w zakresie strategii rozwiązywania problemów, które okazały się dla niego najbardziej produktywne. Na górze listy: należy najpierw podejść do problemu, upraszczając. „Prawie każdy problem, na jaki się natkniesz, jest zapełniony wszelkiego rodzaju dodatkowymi danymi tego czy innego rodzaju,” powiedział Shannon, „a jeśli możesz sprowadzić ten problem do głównych problemów, możesz lepiej widzieć, co próbujesz do zrobienia."

Uproszczenie jest formą sztuki: wymaga talentu do wytłumaczenia wszystkiego od problemu oprócz tego, co czyni go interesującym. Shannon przyznał, że ten proces może doprowadzić problem prawie do zera - ale właśnie o to chodziło: „Bardzo często, jeśli możesz rozwiązać ten prosty problem, możesz dopracować jego rozwiązanie, dopóki nie wrócisz do rozwiązania ten, od którego zacząłeś ”.

Dr Bob Gallager, absolwent Shannon, który sam stał się wiodącym teoretykiem informacji, widział proces radykalnego uproszczenia w działaniu. Opisuje, że pewnego dnia przyszedł do biura Shannona z nowym pomysłem badawczym pełnym „dzwonków i gwizdków”. Dla Shannona były to jednak tylko rozrywki:

Spojrzał na to zdziwiony i powiedział: „Czy naprawdę potrzebujesz tego założenia?”. Powiedziałem: no cóż, przypuszczam, że moglibyśmy spojrzeć na problem bez tego założenia. I kontynuowaliśmy przez jakiś czas. A potem powtórzył: „Czy potrzebujesz tego innego założenia?”… I robił to około pięć czy sześć razy… W pewnym momencie byłem zdenerwowany, ponieważ widziałem, jak mój schludny problem badawczy miał stają się prawie trywialne. Ale w pewnym momencie, gdy wszystkie te części zostały rozebrane, oboje widzieliśmy, jak to rozwiązać. A potem stopniowo wprowadzamy wszystkie te małe założenia z powrotem, a potem nagle widzimy rozwiązanie całego problemu. I tak właśnie pracował.

Wielu z nas jest wyszkolonych do myślenia, że ​​nasza zdolność radzenia sobie z coraz bardziej złożonymi koncepcjami jest miarą naszej inteligencji. Im bardziej skomplikowany problem, tym mądrzejsza osoba potrzebowała go rozwiązać, prawda? Może. Shannon pomaga nam zobaczyć, jak może być również odwrotnie. Osiągnięcie prostoty może być bardziej wymagającym intelektualnie przedsięwzięciem.

W końcu, jak napisał Ben Casnocha, autor (i inspiracja do tego eseju): „Ułatwienie kompleksu nie oznacza ignorowania złożoności”. Tak było w przypadku Shannona: potrafił robić matematykę na wysokim poziomie z najlepszymi z nich, ale pamiętał dzisiaj, ponieważ mógł wszystko sprowadzić, a nie zbudować.

Nigdy nie myl prostoty z prostotą. Destylacja wymaga pracy, aby dotrzeć do istoty rzeczy, mówiąc krótko. Jeśli powstrzymasz się od mówienia czegoś na spotkaniu, ponieważ właśnie pomyślałeś: „Cóż, to po prostu zbyt proste”, możesz pomyśleć jeszcze raz. Może być tak, że to właśnie należy powiedzieć.

10) Im mniej potrzebujesz marketingu, tym lepszy jest prawdopodobnie Twój pomysł lub produkt.

W wieku trzydziestu lat Shannon był jedną z najjaśniejszych gwiazd amerykańskiej nauki, o czym świadczą zainteresowanie mediów i prestiżowe nagrody. Jego „teoria informacji” przyjęła się - i był regularnie reklamowany jako jeden z najbardziej błyskotliwych umysłów w swoim pokoleniu naukowców.

Po 1948 roku gwiazda Claude'a Shannona zaczęła wschodzić, w dużej mierze w oparciu o publikację tego dzieła.

Jednak u szczytu swojej krótkiej sławy, kiedy jego teoria informacji stała się modnym frazą wyjaśniającą wszystko, od geologii przez politykę do muzyki, Shannon opublikował cztero akapitowy artykuł uprzejmie wzywający resztę świata do porzucenia swojego „modnego wagonu”. ”

Jak to ujął, „[teoria informacji] mogła być ważniejsza niż jej rzeczywiste osiągnięcia. Nasi koledzy naukowcy z wielu różnych dziedzin, zainteresowani fanfarą i nowymi możliwościami otwartymi na analizy naukowe, wykorzystują te pomysły w swoich własnych problemach… Krótko mówiąc, teoria informacji obecnie bierze udział w dość gwałtownym projekcie ogólnej popularności. ”

W miejsce tej popularności, którą przyznał, mógł czuć się „przyjemnie i ekscytująco”, doradził innym inżynierom i matematykom, aby skupili się na badaniach. „Przedmiot teorii informacji z pewnością został sprzedany, jeśli nie sprzedany. Powinniśmy teraz skupić się na działalności badawczej i rozwojowej na najwyższym poziomie naukowym, jaki możemy utrzymać ”- powiedział.

Nie dlatego, że sam chciał mieć darń. Dla Shannona zawsze przydatne były przydatne, świadome zastosowania teorii informacji. Ale istniało realne niebezpieczeństwo, że pomysły, które wprowadził w życie, mogą zostać rozciągnięte poza ich znaczenie.

Oświadczenie wywołało falę wstrząsów w środowisku naukowym. Był to niezwykły zestaw słów od kogoś, kto miał przed sobą pełną karierę; ktoś, kto w sensie praktycznym miał wszelkie bodźce, by pobudzić inflację teorii informacji. Ale dla niego liczyła się prawda - i to właśnie jego zaangażowanie w szczere, poważne badania ostatecznie ukształtowało jego reputację.

Mówiąc inaczej: Shannon nie zareagował agresywnie swoimi pomysłami i uważamy, że byłoby to dla niego zbyt zabawne. Ale nie musiał tego robić, ponieważ jego pomysły były tak uderzające i oryginalne, że same się zapaliły.

Co to oznacza dla reszty z nas? Czy nie wszyscy wierzymy, że nasza praca jest uderzająca i oryginalna? Prawdopodobnie. I spójrz, może nasze pomysły są tak dobre. Ale przykład Shannona i zaskakująca szybkość, z jaką jego pomysły się rozwinęły, mogą być cenne nie wtedy, gdy nasze pomysły są tak dobre, ale gdy przechodzimy do przeciwnej skrajności: wychłostanie naszych pomysłów daleko poza punkt, w którym powinniśmy wiedzieć lepiej. Czasami po prostu tam nie ma i nadszedł czas, aby przejść dalej.

Lub, jak to ujęła wielka filozofka Regina George w „Wrednych dziewczynach”: „Przestańcie próbować sprawić, by„ przyniosło ”! Po prostu tak się nie stanie!

11) Wolność wartości nad statusem.

Zastanawiając się nad przebiegiem swojej kariery, Shannon wyznał: „Nie sądzę, żeby kiedykolwiek motywowało mnie wygrywanie nagród, chociaż mam ich kilkadziesiąt w drugim pokoju. Bardziej motywowała mnie ciekawość. Nigdy z pragnienia zysku finansowego. Zastanawiałem się tylko, jak to wszystko zostało połączone. Albo jakie prawa lub reguły rządzą sytuacją lub czy istnieją twierdzenia o tym, czego nie można lub można zrobić. Głównie dlatego, że chciałem poznać siebie. ”

Nie przesadzał. Shannon regularnie otrzymywał nagrody, których nie zadałby sobie trudu zaakceptowania. Nadejdą koperty zapraszające go do wygłoszenia prestiżowych wykładów; wrzuciłby je do kosza „Kunktatorstwo”, o którym wspominaliśmy wcześniej.

Jego obojętność była widoczna dla wszystkich na inne sposoby: zdobył tak wiele tytułów honorowych, że zawiesił doktoraty na urządzeniu przypominającym obrotowy stojak na krawaty (który zbudował własnymi rękami). Niezależnie od tego, czy instytucje przyznające uznają takie traktowanie za odpowiednie, czy obraźliwe, mówi ono o lekkości, z jaką Shannon podjął się pracy wychwalanej.

Odporność na przyciąganie trofeów i tabliczek miała oczywiście pewne strategiczne i osobiste zalety. Dla Shannona dało mu to możliwość zbadania obszarów badań, w które żaden inny „szanowany” naukowiec nie zapuszczałby się: roboty zabawkowe, szachy, żonglerka, monocykle. Zbudował maszyny, które żonglowały piłkami i trąbkę, która mogła oddychać ogniem podczas gry.

Matematycy martwią się spędzaniem czasu na problemach o niewystarczającym stopniu trudności, które lekceważąco nazywają „problemami z zabawkami”; Claude Shannon pracował publicznie z rzeczywistymi zabawkami! Raz po raz realizował projekty, które mogły wywoływać zakłopotanie innych, angażował pytania, które wydawały się trywialne lub drobne, a potem udało im się wydobyć z nich przełom.

Claude w akcji. (Źródło: rodzina Shannon)

Czy byłby w stanie to wszystko zrobić, ścigając Nobla lub pożądając Medalu Narodowego? Możliwie. Ale fakt, że nie zastanawiał się zbytnio nad zewnętrznymi osiągnięciami, pozwolił mu poświęcić znacznie więcej uwagi samej pracy.

Przyznajemy: łatwiej jest pisać te słowa niż żyć według nich. Wszyscy jesteśmy świadomi naszego statusu, a dla ambitnych i utalentowanych szczególnie ciężko jest być obojętnym. Shannon może jednak pomóc nam przełamać tę pozycję, ponieważ jego przykład wskazuje nam bogatą nagrodę po drugiej stronie obojętności: zabawę i wolność.

„Zabawa”, ustawiona obok osiągnięcia, może brzmieć zbyt swobodnie i nieważnie, zwłaszcza w przypadku wielu ładowarek typu A. Ale wolność jest bardziej interesującą i przydatną cnotą. Nawet gdy ryzykował jego status, Shannon wyraźnie nie pozostał na swojej linii. Dał sobie swobodę odkrywania dyscypliny, która przypadła mu do gustu, i ta wolność wynikała częściowo z nie dbania o to, co myślą o nim inni ludzie.

Kiedy jesteśmy w pogoni za nagrodami i wyróżnieniami, często zapominamy, w jaki sposób mogą wyprzeć wolność. Nic cię nie obciąża, jak zbyt wiele elementów stylu.

12) Nie szukaj inspiracji. Szukaj podrażnienia.

Ilu z nas, szukając przełomu, takiego jak Claude Shannon, siedzi i czeka na inspirację do ataku? To zły sposób, aby się tym zająć.

Jednym z ludzi, który wyjaśnił to najbardziej stanowczo, był słynny malarz Chuck Close. Jak to ujął, „Inspiracja jest dla amatorów - reszta z nas po prostu pojawia się i zabiera do pracy. I przekonanie, że z samej aktywności wyrosną rzeczy i że - w pracy - wpadniesz na inne możliwości i otworzysz drzwi, o których nigdy byś nie marzył, gdybyś tylko siedział i szukał świetnego pomysłu na sztukę. „… Jeśli się tam zatrzymasz, to gdzieś się dostaniesz.”

Shannon wierzył w coś podobnego, jeśli chodzi o poszukiwanie świetnego „pomysłu naukowego”. Pomysł może wynikać z dobrej rozmowy, majsterkowania w warsztacie lub z rodzaju bezcelowej zabawy, którą oddawał się przez większość swojego życia - ale przede wszystkim wynikało z robienia, nie czekania.

Jak powiedział Shannon innym inżynierom Bell Labs, znakiem rozpoznawczym wielkiego naukowego umysłu nie jest jakaś eteryczna zdolność inspiracji, ale raczej cecha „motywacji… pewnego rodzaju chęci znalezienia odpowiedzi, chęci dowiedzenia się, co czyni wszystko tyka. ” Ta podstawowa motywacja była niezbędna: „Jeśli tego nie masz, możesz mieć cały trening i inteligencję na świecie, [ale] nie masz pytań i nie znajdziesz tylko odpowiedzi”.

Skąd bierze się ten podstawowy popęd? Najbardziej sugestywne sformułowanie Shannona o tej nieuchwytnej jakości ujęło to tak: było to „lekkie podrażnienie, gdy wszystko nie wygląda dobrze” lub „konstruktywne niezadowolenie”. Ostatecznie opis geniuszu Shannona był odświeżająco pozbawiony sentymentu: geniusz jest po prostu kimś, kto jest pożytecznie zirytowany. I to użyteczne podrażnienie nie pojawia się, dopóki gdzieś w środku pracy nie natkniesz się na coś, co cię niepokoi, przyciąga do ciebie, nie wygląda całkiem dobrze.

Nie uciekaj od tych chwil. Trzymaj się ich za wszelką cenę

Ludzie, którzy spędzili czas z ciałem Claude Shannon, mieli szczęście, że go znali. Nie mieliśmy tyle szczęścia, ale czujemy się szczęśliwi, że znamy go nawet na odesłaniu. Jest wielu ludzi, którzy nam w tym pomogli, i wszyscy wiecie, kim jesteście. Dzięki za znoszenie się z nami przez ostatnie kilka lat.

Ostatnia myśl: Internet, epoka cyfrowa, technologie, które leżą u podstaw tego wszystkiego - to niezwykłe osiągnięcia ludzkie. Ale zbyt łatwo możemy zapomnieć, jakie jest ich pochodzenie, jak i dlaczego są tutaj, gdzie siedzą w nurcie naszej historii oraz jakie rodzaje mężczyzn i kobiet ich sprowadziły. Uważamy, że w nauce tych rzeczy jest coś ważnego.

I ta nauka nie polega tylko na zrozumieniu istoty tego, co zostało zbudowane. Chodzi również o zrozumienie ducha, w którym został zbudowany. Tak wiele wielkich iskier innowacyjnych, które umożliwiły nasz świat, wyrosło z ducha ciekawości i kreatywności. Wyszły one z umysłów, które podobnie jak Claude'a Shannona postrzegały swoją pracę jako grę.

Uważamy, że to duch, o którym warto pamiętać. Co więcej, uważamy, że warto żyć.

Ten kawałek był produktem ubocznym pracy nad tą książką:

Tak, wyszedł. I oczywiście chcielibyśmy, abyś to przeczytał. Dogodnie i odpowiednio, jest dostępny zarówno w formatach analogowych, jak i cyfrowych: książka w miękkiej oprawie, audiobook, Kindle. Uznaliśmy, że książka musi mieć jedną stopę na świecie, w której żył Claude, i jedną na świecie, którą pomógł stworzyć. (Plus, tak i tak planował to wydawca, choć miło jest udawać, że zrobiliśmy to celowo, jako wielka metafora życia naszego podmiotu).

Inspiracją do tego postu jest wspaniały esej autora i przedsiębiorcy Bena Casnochy. W 2015 r. Napisał artykuł podsumowujący lekcje, które wyciągnął ze spędzenia kilku lat u boku założyciela LinkedIn i partnera Greylocka Reida Hoffmana. To fantastyczna lektura i dziękujemy Benowi za pozwolenie na dostosowanie jego tytułu.

Bardzo chcielibyśmy usłyszeć od czytelników. Z Robem można się skontaktować pod adresem goodman1 [at] gmail.com, a Jimmy pod adresem jimmysoniwriting [at] gmail.com. Obiecujemy nie umieszczać Cię w folderze „Kunktatorstwo”. Możesz także zapisać się do naszych artykułów tutaj.